Feniks

Feniks

Kiedy odchodzę, odchodzę na zawsze.

Kasuję wszystkie wspólne zdjęcia, wyrzucam kubki po litrach wspólnych porannych kaw. Nic już nie jest wspólne, wszystko jest samotne. Przedmioty noszą w sobie historię, sentyment staram się wyrzucić do kosza. Ze wszystkich sił zgniatam, uderzam, niszczę szczątki swojego serca.

Jabłko

Jabłko

To niesamowite, jak w mgnieniu oka stajemy się dla siebie obcy. Wczoraj zdeklarowana miłość dziś juz nic nie znaczy, jest sfermentowanym jabłkiem. A przecież mogła być takim hamburgerem z makdonalda - świeża przez lata. Ale tak być nie mogło, tak by się nie stało, bo w przeciwieństwie do sztucznego smaku nasza miłość smakowała wykwintnie. Czasem ostro, czasem słodko, nigdy nudno.