O śmierci

Dziś już pamiętam tylko Twoje dłonie. Trzymałam się prawej kurczowo, kiedy wydawałaś z siebie ostatni wydech. To dziwne, że w obliczu śmierci człowiek jest jak pisklę - małe, skurczone, łyse i ślepe. Śmierć przychodzi szybko, nie dręczą jej dylematy, kogo i za ile zabierze do siebie. Można powiedzieć, że śmierć jest dyrektorem, który już miesiąc przed zwolnieniem Ciebie z pracy wie, że będziesz zwolniony. Naznacza Cię niewidocznym czerwonym orderem. Nosisz go niedumnie przypiętym do piersi i mimo że przeczuwasz, to nie przyznajesz się do przyszłości. Wszyscy dookoła Ciebie robią to samo. O nadchodzącej śmierci i pogrzebie się nie rozmawia. Tygodnie przed dniem ostatecznym mijają niczym tygodnie sprzed paru lat. Porządkujesz szafę, wychodzisz po pieczywo do sklepu, jedynie męczy Cię to bardziej niż kiedyś. Kiedy przychodzą goście udajesz siłę i uśmiech, ale w głębi czekasz na moment, kiedy wyjdą z Twojego domu i będziesz mógł spokojnie położyć się i odpocząć. I odpoczywasz. Z dnia na dzień coraz dłużej. W końcu nie masz sił na nic innego. Najbliżsi odpoczywają razem z Tobą, podając Ci wafelki i sok pomarańczowy. Cieszą się, kiedy widzą, że zjadasz przyniesione przez nich jedzeniowe dary. Martwią się, gdy tracisz apetyt i muszą wyrzucać z lodówki zepsute przysmaki. Z czasem ten apetyt słabnie coraz bardziej. W końcu nic już nie jesz, a wodę popijasz z łyżeczki. Odczuwasz dziwny stan oderwania od ciała, które traci na masie, a Ty tracisz nad nim kontrolę. Twoje ciało kurczy się, zanikają mięśnie, zmienia się Twój zapach. Niegdyś kojarzony z najdelikatniejszym płynem do płukania tkanin, teraz wydaje się być kwaśny i ostry. Wykształcony lekarz powie, że to za sprawą moczu, który zaczyna wydalać się przez skórę. Pachniesz amoniakiem, nie ma dla Ciebie ratunku, śmierć stoi za rogiem.

Później wszystko dzieje się bardzo szybko. Trzy dni przed śmiercią nie wstajesz z łóżka, nie jesz, nie pijesz. Mówisz coś od czasu do czasu, ale Twoje słowa przerywa atak przedśmiertnych drgawek. Wygląda to tak, jakby milion impulsów elektrycznych przesuwało się pod powierzchnią Twojej skóry. Głowa tkwi nieruchomo na poduszce, podczas gdy ciałem szarpią czarne moce. Straciłeś właśnie kontrolę. Od tego momentu ciężko będzie Ci wypowiedzieć pojedyncze słowo. Zatapiasz się w świecie po drugiej stronie. Dobę przed odejściem na Twoim ciele pojawiają się fioletowe plamy, co oznacza, że powoli ustaje krążenie. Sinieją paznokcie, oddech staje się powolny i ciężki. Oczy masz zamknięte, a Twoi bliscy muszą domyślać się, w jakiej pozycji ułożyć Twoje ciało, aby było Ci wygodnie. Zwilżają Twoje suche usta mokrą łyżką i czekają. Czekanie z tego wszystkiego, jest najgorsze. Czeka się wiadomo i niewiadomo na co. Jeśli nie doświadczyłeś śmierci, nie wiesz, czego się spodziewać, nie wiesz, jak to wygląda. Nie wierz w filmy, na których umierający mówią pełnymi zdaniami tuż przed śmiercią, na których śmierć wygląda jak subtelne zaśnięcie. Wszystko, co zobaczyłeś na ekranie nie jest prawdą. Na 5 minut przed śmiercią Twój oddech staje się coraz płytszy i rzadszy. I płytszy i rzadszy... Oto jest. Wraz z ostatnim wydechem wszystko się zatrzymuje. Nie istnieje czas, miejsce, Twoje ciało. Skóra w parę sekund zmienia kolor na jasnożółty. Wyglądasz teraz trochę jak figura woskowa. Włoski na Twoim ciele stoją dęba, jakby przed chwilą mała dziewczyna dotknęła Cię wielkim różowym balonem. Jesteś zimny. Cholernie zimny. Słyszysz płacz bliskich czuwających przy łóżku. Słyszysz i jesteś obecny, ale w inny sposób. Unosisz się teraz przy suficie i obserwujesz całą scenę z góry.

Jesteś Aniołem.

Zdjęcie przedstawia portret kobiety w szarych kręconych włosach. Kobieta ma białe pióra przyklejone do brwi.Obraz przedstawia białe pióro na jasnoszarym tle.Zdjęcie przedstawia kobietę z szarymi kręconymi włosami w artystycznym makijażu.Zdjęcie przedstawia białe pióro na szarym tle.