Śmierć Dorosłego

Zdjęcie przedstawia portret kobiety w mocnym kolorowym makijażu.

Filiżanka

Świat jest pełen nic nieznaczących przedmiotów. Zawsze mi powtarzali: ‘pielęgnuj w sobie dziecko’. A teraz patrzę i mi się wydaje. Wydaje mi się, że dostrzegam jasnobrązowe zacieki na porcelanowej filiżance. Wydaje mi się być fascynującym zjawisko smug. W głowie pojawia się obraz ściekającej farby. Sjena palona wymieszana z zapachem świeżej terpentyny. Zawsze wybieraj rozcieńczalnik z zapachem. Kupowanie bezzapachowej benzyny to trochę jak wydanie 580 złotych na bezzapachowe perfumy. Tak. Świat pachnie i należy go wąchać. Kiedy zatrzymujemy się na stacji paliw zawsze uchylam okno i wystawiam głowę na zewnątrz. Lubię czuć. A ta filiżanka czuje razem ze mną. Zapach, smak, ciepło porannego napoju. Moje oczy są bardzo uważne. Często zatrzymują wzrok na nic nieznaczących przedmiotach i nadają im znaczenie. Bo ta filiżanka to dzieło sztuki, to mała rzeźba codzienności. A Ty na nią patrzysz jak na środek do celu pobudzenia.

Obraz przedstawia zdjęcie kobiecej twarzy w mocnym makijażu. Kobieta trzyma się za naszyjnik. Po prawej stronie widzimy czarny graficzny kształt.

Sąsiad

Kiedy krzyczę to krzyczę najgłośniej. Sąsiedzi słyszą mój krzyk, ale nikt mnie nie odwiedza. Sąsiad lubi przyjść, kiedy po godzinie późno-wieczornej zdarzy mi się puścić głośno ulubioną piosenkę. Tak, mam ulubioną piosenkę i mimo tego, że znam na pamięć każdy jej dźwięk lubię słuchać jej jeszcze raz i jeszcze raz. No więc sucham, a on puka w drzwi. Tak puka, że pukania nie słyszę, bo jest dorosły i boi się pukać naprawdę. A ja, jak pukam to robię to, a jak krzyczę to krzyczę najgłośniej jak potrafię. Warto zadać sobie pytanie: Czy kiedy krzyczysz to krzyczysz naprawdę? A kiedy pukasz w czyjeś drzwi, to pukasz, czy boisz się pukać? Tyle rzeczy codziennie robimy, których nie robimy, bo jesteśmy dorośli. A ja bym mu z chęcią otworzyła i zaprosiła do wspólnego słuchania naprawdę.

Obraz przedstawia portret kobiety ze skrzywioną miną. Z prawej strony widzimy czarny graficzny znak.

Uśmiech

Mają mnie za wariatkę, bo lubię się śmiać. Idę ulicą z uśmiechem wyprzedzającym moje krótkie kroki. Kiedy ten uśmiech spotyka Panią, Pani się chowa przed nim, jak przed komornikiem. Kiedy ten uśmiech spotyka Pana, Pan wzdryga się, jakby w ustach miał posmak plasterka cytryny. Mają mnie za wariatkę, ale się przyzwyczaiłam. Jakiś czas temu było mi wstyd i chciałam wtopić się w smutny tłum. Wycinałam wtedy w domu z maskę z gazety i zakładałam na twarz. W dzisiejszych czasopismach dużo jest masek. Taka maska chroni przed wzrokiem i nie pokazuje radości. Niewygodnie mi się mówiło, dlatego zrezygnowałam z dialogów. Niewygodnie mi się w masce jadło, dlatego pominęłam posiłki. Teraz w końcu jestem jak Ty. Czasami maska uwiera i czuję się głodna, ale potrafię być ponad ten stan. W końcu jestem jak Ty – dorosła.

Obraz przedstawia zdjęcie kobiecej twarzy w kolorowym makijażu. Kobieta trzyma się ręką za twarz. Po prawej stronie widzimy czarny graficzny znak serca.

Śmierć

Dziś jest ostatni dzień mojego życia. Przed chwilą dzwoniła Kostucha i wprosiła się na obiad. Nie wiem, co przygotować, nie wiem, co jedzą tak wyjątkowi goście. Myślę nad przygotowaniem pierogów, pierogi lubią wszyscy. Zaraz, moment. Przecież ja nie potrafię gotować. Mam 48 lat i nigdy nie nauczyłem się przygotowywać posiłków. Twierdziłem, że do niczego w życiu mi się to nie przyda. Zamówię chińczyka, znam świetną knajpkę niedaleko. Szybko przywiozą, a ja później odgrzeję i podam. Może pomyśli, że to ja przygotowałem tak pyszne sajgonki? Kto wie, może uda mi się wyprosić jeszcze jeden tydzień życia, dzień może. Mam 48 lat i nie mam dzieci. Miałem dwie żony, ale obie ode mnie odeszły. Mam tyko pracę. Pracuję całe życie, ponad siły. Zawsze powtarzałem sobie, że na podróże przyjdzie jeszcze czas, że na razie nie pora, że trzeba się skupić na pracy. Miałem kiedyś znajomych, ale zrezygnowałem z kontaktów z nimi, bo oni lubili wychodzić wieczorami na piwo, a ja wolałem pracować, nie lubiłem się rozpraszać głupotami. Gdybym miał jeszcze jeden dzień napiłbym się tego piwa. Nie sądziłem, że śmierć przyjdzie tak szybko. Nie odwiedziłem Singapuru, Paryża, Mediolanu, Stanów Zjednoczonych, nie nurkowałem, nie leciałem balonem, nie mam tatuaży. Dopiero teraz czuję, jakbym nie doświadczył życia. Praca była moim całym życiem, gdzie ona teraz jest? Ktoś puka do drzwi, lecę otworzyć. Dzień dobry Kostucho, serdecznie zapraszam, przygotowałem sajg...