Moje wybory: październik 2018

Dzwoni budzik. Leniwie otwieram oczy. Za zimną szybą zagościła poranna mgła. Budynki i drzewa giną w rozlanym mleku jesieni. Przez krótki moment rozważam ponowne zamknięcie powiek i powrót do krainy snów. Tam czuję się ciepło i bezpiecznie. Znajduję schronienie w cieniu zielonej palmy. Nie jest to schronienie przed zimnem, lecz przed słońcem. Rozgrzany piasek delikatnie łaskocze moje opuszki palców, a wiatr muska policzek niczym najdelikatniejszy pędzel do różu. Patrzę przed siebie na krystalicznie czystą wodę w odcieniach turkusu. Wszystko dookoła zdaje się oddychać razem ze mną w perfekcyjnej harmonii. Zamykam w dłoni odrobinę ziarenek piasku, które nagle zamieniają się w złoty pył. Wykorzystuję go do przyozdobienia skroni i powiek. Chustę, na której siedziałam przewiązuję w pasie i wychodzę z cienia w kierunku oceanu. Nagle orientuję się, że woda zmieniła swoją konsystencję. Nie jest już wodnistą cieczą, lecz miodem o pięknym zapachu. Wykorzystuję go jako maseczkę na podrażnione słońcem policzki. Stoję tak przez chwilę delektując się słodyczą sytuacji. Nagle chusta na moich biodrach przemienia się w przeźroczystą tkaninę swoją strukturą przypominającą transparentną taśmę klejącą. Jestem zdezorientowana, nie wiem, co się dzieje. Zza liści palm wyłaniają się kobiece sylwetki w podobnych strojach. Jedna z nich niesie ze sobą ślady krwi na śnieżnobiałej sukience. Zaraz, zaraz... Skądś znam ten look – szepczę do siebie w myślach. Szybko otwieram schowany w plażowym koszyku kalendarz. Złote cyfry na pierwszej stronie ukazują rok 1994. Przeniosłam się w czasie i wylądowałam na pokazie ‘Nihilism’ Aleksandra McQueena. Siedzę w pierwszym rzędzie i podziwiam szokującą, jak na tamten czas kreację artystyczną. Modelki kroczą po wybiegu z pełną gracją. Nagle rozlega się głośny dźwięk alarmu. Publiczność panikuje i wybiega z sali. Zostałam sama pośrodku sceny. Delektowałam się pierwszoplanową rolą, kiedy obraz sytuacji uległ rozmazaniu. Uniosłam zmęczone marzeniem powieki i wyłączyłam budzik. Witaj październiku.

Makijaż: kolorówka

Rok po światowej premierze linii kosmetyków autorstwa Rihanny marka w końcu pojawia się w Polsce. 7 września na stronach internetowych i w sklepach stacjonarnych zagościły długo wyczekiwane szafy kosmetyczne Fenty Beauty. Artystka znana jest ze swojego zamiłowania do makijażu glow – im więcej błysku, tym lepiej. Podobno sama nadzoruje formuły swoich kosmetyków i wymyśla ich nowe wersje. W ofercie Fenty znajduję się aż 40 odcieni podkładu! Rozświetlacze z serii ‘KillaWatt’ mienią się tysiącem drobinek i serią wyjątkowych barw. Możemy wybrać wersję tradycyjną, dopasowaną do naszej karnacji lub pokusić się na dwukolorowe szaleństwo. Do mnie przemówił kultowy ‘Trophy Wife’, który porównuje się do czystego złota. Ma on mocno żółty odcień. Jego blask na skórze jest niepowtarzalny i uniwersalny, sprawdzi się zarówno jako tradycyjny highlighter, jak i cień do powiek. Kiedy mam ochotę zaszaleć nakładam go mokrym pędzlem na szczyty kości jarzmowych. Kiedy z kolei pragnę codziennego blasku wklepuję odrobinę delikatnie opuszkiem palca. Zarówno pierwsza, jak i druga metoda gwarantuje efekt ‘wow’. W końcu jest to ‘wow’ by Rihanna.

Obraz przedstawia dwa zdjęcia złotego cienia do powiek w białym pudełeczku. Cień leży na żółtym podłożu.

Makijaż: pielęgnacja

Wraz z nadejściem chłodnych dni nasza skóra domaga się zwiększonej ilości pielęgnacji. Głównie powinno nam zależeć na jej złuszczeniu i odżywieniu, co zagwarantuje nam utrzymanie jej w dobrej kondycji. Nie wyobrażam sobie jesieni i zimy bez różnego rodzaju masek. Uwielbiam te w płachcie – mocno nawilżające, a raz w miesiącu dopieszczam cerę wizytą w profesjonalnym salonie kosmetycznym. Masaż twarzy możemy również wykonać sami, w domowym zaciszu. Wystarczy odrobina relaksującej muzyki, korzenna herbata i maska miodowa do masażu twarzy od Lirene. Po dokładnym oczyszczeniu skóry i jej stonizowaniu nakładam odrobinę gęstej maski i zaczynam masaż. Najpierw okrężne ruchy, opuszkami palców rozmasowuję policzki. Następnie czoło, okolice oczu, nosa i ust. Warto pamiętać, aby wykonywać ruchy idące ‘ku górze’, ponieważ z wiekiem nasza skóra ma tendencję do opadania. Okrążenia wokół oczodołów zapewnią poprawny obieg limfy. Po wykonanym masażu pozostawiam maskę na twarzy na 10 min, następnie płuczę twarz ciepłą wodą i osuszam ręcznikiem. Po takim zabiegu skóra jest wyraźnie gładsza, odświeżona i przygotowana do dalszych etapów pielęgnacji. Szczególnie polecam stosować tę maseczkę przed ‘większym’ wyjściem.

Obraz przedstawia zdjęcie kremu. Kosmetyk stoi na różowo-zielonym tle.

Lektura

Jakiś czas temu bardzo chciałam wybrać się do kina na film pt: ‘McQueen’. Spóźniłam się. Film wyszedł z kin, a ja pewnego razu błądząc po alejkach Empik’u dostrzegłam na dziale z biografiami tytuł ‘ Alexander McQueen. Krew pod skórą’. Złapałam pozycję i zabrałam się za lekturę. Świetnie napisana biografia opowiada krok po kroku o życiu wizjonera mody. Dowiemy się z niej o różnych wątkach rodziny McQueen’ów, które mogły mieć wpływ na rozwój artystycznej wizji Lee (prawdziwe imię McQueen’a). Przeczytamy o początkach jego przygody z modą – stażu u Anderson & Sheppard. Jako praktykant musiał tysiąc razy powtórzyć ścieg, aby nauczyć się podstaw poprawnego pikowania tkaniny. Późniejsze studia na uczelni St Martins były furtką do kariery młodego projektanta. To tam, podczas pokazu dyplomowego jego kolekcją zachwyciła się Isabella Blow, która (w późniejszym okresie przyjaciółka Alexandra) wspierała go mentalnie i finansowo. Więcej szczegółów zdradzać nie będę, po prostu serdecznie polecam przeczytać.

Zdjęcie przedstawia książkę leżącą na zielonym podłożu. Na jej okładce widzimy portret mężczyzny.

Akcesoria: chusta

Chłodny październik to zdecydowanie czas noszenia czapek i chust (na grube szale przyjdzie jeszcze pora). Zainspirowana ziemistą tonacją pokazu Tom Ford SS 2019 chwilowo polubiłam się z beżami. Pewnego dnia buszując w TkMaxx natknęłam się na długą wiskozową chustkę by Michael Kors, na której sposób noszenia od razu miałam milion pomysłów. Tradycyjnie na szyi, jako pasek do spodni, na głowie (jak u Tom’a Ford’a). Nie można bać się eksperymentować z dodatkami. Czasami sposób zawiązania dodatku czyni stylizację bardziej kompletną, spaja styl. Skorzystałam z okazji atrakcyjnej ceny. Logomania nadal w trendach.

Zdjęcie przedstawia profil kobiety w beżowej chustce na głowie. Zdjęcie otoczone jest czarną cienką ramką i grubą ramą zbudowaną z innej fotografii.Obraz przedstawia portret kobiety w beżowej chustce na głowie.


Shop My Choices