O kolorach: Czerń

Od zawsze i na zawsze. Czerń to barwa pełna kontrastów. W kulturze europejskiej przypisywana jest śmierci. Pogrążeni w żałobie zakładają na siebie czarne ubrania. Z kolei wśród Indian i w Starożytnym Egipcie kojarzono ją z życiem. Czerń pasuje do każdego koloru, tworzy mocne kontrasty. Wielu z nas nie wyobraża sobie braku koloru czarnego w swojej garderobie. Ale właśnie... czy czerń jest kolorem? W teorii oznacza całkowity brak światła odbitego. Czerń pełna jest tajemnicy, kojarzy się z elegancją, seksualnością, władzą. Jest to kolor nocy, rozpaczy, w okultyzmie stanowi symbol zniszczenia. Przypisywana do subkultur heavy-metalowych znalazła swoje miejsce w jednym z najbardziej kultowych kobiecych strojów – małej czarnej.

Najczarniejszy z czarnych

Brytyjscy naukowcy z National Physical Laboratory opracowali materiał, który pochłania 99.965% widzialnego światła, co oznacza, że jest praktycznie całkowicie czarny. Vantablack – tak nazywa się tworzywo skonstruowane w technologii nanorurek. Na jeden centymetr kwadratowy powierzchni Vantablack przypada ponad miliard małych cząsteczek ustawionych względem siebie pionowo, co pozwala na chwytanie i ‘zamykanie’ fotonów światła. Daje to niesamowity efekt w momencie, gdy tworzywem przykryta jest powierzchnia 3d, np. rzeźba. Ciężko opisać to słowami, ale wygląda to mniej więcej tak, jakby ktoś wyciął dany kształt w przestrzeni i zamalował go graficznym narzędziem ‘wiadro z farbą’ na czarno. Całkowicie czarno. Nie jesteśmy w stanie dostrzec na zakrytej powierzchni najmniejszego cienia. Wszystko jest... czernią absolutną. Brytyjski artysta hinduskiego pochodzenia Anish Kapoor, wykupił całkowite prawo do artystycznego wykorzystania Vantablack. Przewiduje się, że owa czerń znajdzie swoje zastosowanie w optyce, astronomii, sztuce wojennej.

Obraz przedstawia dwa czarno białe zdjęcia kobiety z połową twarzy pomalowanej na czarno.

Niekolor

W poprzednich częściach serii ‘O kolorach’ pisałam na temat istoty samego koloru jako światła. Kolor jest światłem, które można rozdzielać i ponownie łączyć uzyskując światło białe. Kolor jest w takim razie cechą przedmiotu odbijającego lub chwytającego cząsteczki światła. Wystarczy wyobrazić sobie strukturę danej rzeczy. Skoro najczarniejszy na świecie materiał posiada ‘nanorurki’ ustawione pionowo, to być może materiał czerwony posiada cząsteczki innego kształtu ustawione względem siebie w taki sposób, by chwytać jak najwięcej światła odpowiadającego czerwieni. Weźmy za przykład tęczę. Tęcza ukazuje spektrum światła (kolorów światła) widzialnego. Zaczyna się od niewidzialnej dla ludzkiego oka podczerwieni, przechodząc w widzialną już czerwień, pomarańcz, żółty, zielony, niebieski, indygo, fiolet i znów niewidzialny ultrafiolet. Tęcza od czasów jej odkrycia stała się pewnego rodzaju archetypem, z którym przychodzimy na świat. Zawiera wszystkie znane nam kolory, których pochodne odnajdujemy na co dzień. Każdy z nas już za dzieciaka potrafi poprawnie ustawić kolory tęczy na swoim niezgrabnym rysunku. A gdzie w tęczy miejsce dla czerni? Czy kiedykolwiek obrysowałeś swój kolorowy łuk czarnym flamastrem?

Obraz przedstawia dwie czarno-białe fotografie. Na fotografiach widzimy kobietę w przekrzywioną głową.Zdjęcie przedstawia graficzne kształty namalowane na murze. Całość w czerni i bieli.

Czarna kreska dla zdrowia

Najstarszym znanym kosmetykiem służącym do podkreślania oczu za pomocą czarnych kresek jest kohl. Kohl używany przez Egipcjan (nie tylko tych zamożnych) był mieszaniną składników takich jak: ołów, popiół, malachit, palone migdały, antymon, ochra, utleniona miedź. Wszystko razem tworzyło czarny barwnik, czasami ze śladami ciemnej zieleni (za sprawą tlenku miedzi). Taką mieszaninę przechowywane w specjalnych pojemniczkach i przed nałożeniem jej na powieki rozrabiano z wodą za pomocą specjalnych szpatułek. Niedawne odkrycia donoszą, że wizualnie kosmetyk niewiele różnił się od współczesnej jego wersji, oczywiście oprócz zmodyfikowanego i ulepszonego składu. Wiele lat przed naszą erą kohl stosowany był nie tylko do ‘upiększenia’ i ochrony przed złymi duchami, ale wierzono, że ma on właściwości lecznicze. Potwierdzili to naukowcy z Laboratoire de Recherche des Musées de France i L’Oréal Recherche, którzy przeanalizowali ponad pięćdziesiąt próbek egipskich kosmetyków. Odkryto w nich substancje (głównie na bazie ołowiu), które w kontakcie z ludzkim ciałem zwiększają w jego komórkach produkcję tlenku azotu, który to z kolei ma istotny wpływ na walkę z infekcjami. Infekcje bakteryjne oczu były bowiem częstym zjawiskiem wśród żyjących nad brzegiem Nilu.

Zdjęcie przedstawia czarno-biały portret kobiety. Kobieta patrzy w obiektyw i ma pomalowaną połowę twarzy.Fotografia przedstawia element architektoniczny z oknem.

Czarna kropka

‘Splenia’ to czarne kropki, podobne do sztucznych pieprzyków, które rzymskie kobiety nakładały na twarz w celu zakrycia niedoskonałości. ‘Mouche’, czyli te małe kropki z jedwabiu lub aksamitu zyskały popularność w XVI wieku. Znana z miłości do tych maleństw Maria Antonina podkreślała nimi bladość swojej cery. Sztuczne pieprzyki nosili również mężczyźni. Kropka naklejona na prawy policzek mówiła: ‘Jestem zamężna/żonaty’, na lewym: ‘Jestem zaręczony/a’. Osoby o wolnym statusie nosiły je wokół ust, a kochankowie pod oczami.

W historii mody trend na kropki (polka dot) pojawia się już na początku XX wieku. W latach 20-tych materiały w kropki były niezwykle popularne w strojach ‘domowych’, piżamowych. Wraz z nadejściem Art Deco stają się elementem strojów wieczorowych, szczególnie bluzek i spódnic. Lata 30-te to już czas na kropkowane sukienki. Króluje czerń i biel, wymiennie: białe groszki na czarnym tle, czarne na białym. W latach 50-tych nastaje powojenny dobrobyt. Oferta dostępnych materiałów stale się powiększa, powiększają się też grochy. Krata, pasy, kropki, bawełna, satyna, poliester. New Look dyktuje nowe fasony, a kobiety chcą być ubrane modnie i wygonie na każdą okazję. Kropki przenoszą się z ubrań na dodatki.

Obraz przedstawia dwie czarno-białe fotografie kobiety. Jedna z nich jest zbliżeniem na pomalowaną twarz.Zdjęcie przedstawia białą ścianę budynku mieszkalnego.

Puścić (czarną) farbę

Malarzem, który najlepiej rozumiał czerń był Rembrandt. Fascynował go światłocień, niemal każda z postaci na jego obrazach wyłania się z głębokiego cienia. Malarze niechętnie używają czystej czerni. Od zawsze, począwszy od liceum poprzez studia artystyczne, powtarzano mi, że ‘brudzi’ ona kolor. O wiele lepiej zastosować ciemne odcienie brązu, fioletu, granatu dla pogłębienia cieni. Sprawdza się to głównie kiedy mamy do czynienia z malarstwem realistycznym. W przypadku abstrakcji reguły przestają obowiązywać. Franz Kline przy użyciu czystej czerni tworzył niesamowite kompozycje. Najpopularniejszym odcieniem czerni używanym w malarstwie jest czerń kostna składająca się z węgla i związków wapniowych powstałych z wyprażenia kości.

Fotografia przedstawia postać kobiety stojącej tyłem. Kobieta odwraca głowę w kierunku obiektywu.

Wyobraźmy sobie świat pozbawiony czerni. Wieczny dzień umiliłby nam śpiew tęczowych kruków. Śniadanie jadalibyśmy na kolacje, a z drogeryjnych półek zniknęłyby czarne kredki i eyeliner'y. Wszyscy ubieraliby się w soczyste kolory. Kolor bazowy dla tekstów (jaki do tej pory stanowiła czerń) musiałby zostać zastąpiony. Może 'mała' byłaby czerwona? Odpowiedz sobie w duchu, czy czerń to konieczność. Odpowiedz, czy czerń to przyjemność.