Moje wybory: maj

Maj obfituje w premiery. Swój premierowy pokaz ma Słońce, które zachwyca siłą i blaskiem. Codziennie recytuje drobną poezję w porannej drodze do pracy, a w południe wygrywa arię uderzając z niezrównaną mocą. Premierę ma także książka Katarzyny Nosowskiej, która na okładce, niczym polska Marilyn Monroe, intryguje zalotnym uśmieszkiem Mona Lisy. Intrygujące i jakże prawdziwe są treści za jej ‘warhol’owską’ okładką. Nosowska pisze o ‘rzeczach prostych’ w trudny sposób. Spogląda na codzienny świat z perspektywy artysty o wrażliwej duszy, który zauważa nieco więcej w macierzyństwie, seksie, miłości, szołbiznesie, starości. Zazwyczaj sposób zauważenia jest sarkastyczny, nieco ironiczno-olewający, ale w rezultacie dający nadzieję. W miesiącu maju premierę ma kolekcja kosmetyków marki Kat Von D. Kat (a właściwie Katherine von Drachenberg) jest znaną na całym świecie artystką-tatuatorką. Jej unikatowy styl pozwolił na zaprojektowanie marki kosmetyków, która zachwyca nie tylko swoją jakością, nietestowaniu na zwierzętach, ale też przepięknym dizajnem. Na 10-cio lecie artystka serwuje nam złotą kolekcję... dosłownie. Wszystkie opakowania limitowanej kolekcji są złote, a wewnątrz nich mieszczą się prawdziwe cuda.

Lektura

Kupiłam w dzień premiery, przeczytałam w dzień premiery i na pewno będę wracać. ‘A ja żem jej powiedziała’, czyli instagram’owe filmiki w wersji drukowanej. Autorka sama nie podejrzewała, jak potężnym medium jest instagram, do momentu kiedy Agata Kulesza pokazała jej filmy swojej siostrzenicy kręcone przy użyciu aplikacji. Oglądając je ‘tarzały się ze śmiechu na kanapie’ (cyt. wywiad w radio Czwórka). Katarzyna postanowiła nagrać jeden filmik... i tak się zaczęło. W książce oprócz historii z życia artystki znajdziemy nasze historie – te pisane przez samo Życie. Warto potraktować tę książkę jako ‘biblię z przypowieściami’, możemy losowo otworzyć stronę, przeczytać rozdział i zastanowić się dłuższą (lub krótszą) chwilę nad tematem, albo czytać standardowo ‘od deski do deski’. Jedno jest pewne – oba sposoby gwarantują niezłą dawkę uśmiechu, ale też refleksji nad sobą samym i otaczającym nas światem.

Zdjęcie przedstawia książkę z kolorową okładką na niebieskim tle.

Kosmetyk: pielęgnacja

Warto poświęcić dłuższą chwilę na oczyszczanie skóry twarzy. Często wydaje nam się, że jeden ruch wacika nasączonego wodą micelarną wystarczy aby usunąć kurz i brud dnia codziennego. Dogłębne oczyszczenie pozostawia naszą twarz pełną blasku i jakby... ładniejszą, po prostu. Zwężone pory, mniej niedoskonałości, świetlistość. Tego możemy się spodziewać, kiedy przy okazji wieczornego rytuału wymasujemy twarz naturalną szczoteczką (Swanicoco) w połączeniu z Yum Yum Cleanser marki Skin79. Mus yum yum zawiera wyciąg z nasion łzawicy, nazywanej chińskim jęczmieniem perłowym. Posiada silne działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne i antyhistaminowe. Pomoże zarówno cerom z trądzikiem, jak i dojrzałym i suchym. Z kolei szczoteczka wykonana jest z naturalnej, niesamowicie cienkiej wełny. Sami decydujecie o sile nacisku i długości Waszej łazienkowej medytacji.

Zdjęcie przedstawia słoiczek oparty o biały ręcznik, obok leżą kwiatki i szczotka.

Kosmetyk: kolorówka

Co tu dużo mówić... Paleta cieni od Kat Von D jest po prostu wspaniała. Za złotym okryciem kryje się istna magia kolorów. Szesnaście cieni o niesamowitej pigmentacji i damskich imionach budzi kreatywność. Ich kolory są dobrane tak, aby można było dzięki nim stworzyć dzienny make-up lub bardziej sceniczne charakteryzacje. W limitowanej edycji znalazła się jeszcze pomadka z serii ‘studded kiss lipstick’ (oczywiście w złotym opakowaniu), rozświetlacz, liner, pomadka w płynie, zestaw pędzli oraz kuferek. Pomadka, którą widzicie na zdjęciach to odcień Lolita ze standardowej kolekcji studded kiss. Odcień terra cotta pasuje do większości typów urody.

Zdjęcie jest bardzo ciemne i przedstawia pomadkę do ust.Obraz przedstawia dwa zdjęcia złotych pudełek z napisami.Zdjęcie przedstawia paletę cieni do makijażu oczu. Dookoła zdjęcia widzimy ramkę.Zdjęcie przedstawia paletę cieni do malowania oczu, całość zdjęcia w ciemnej kolorystyce.

Garderoba

Podobno maj jest czasem zakładania sandałków. Hmm... U mnie do łask wróciły botki kupione w zeszłym roku na wyprzedaży w Zarze w jakże pięknym amarantowym kolorze. Wbrew stereotypom lubię założyć cięższe buty do sukienki. Dlatego noszę je z tuniką w mocnym magentowym odcieniu i z podniesioną głową zamawiam kawę w modnym miejscu w centrum Warszawy. Czuję na sobie wzrok Pań młodszych i Pań starszych, które zapewne zastanawiają się, czy aby mojej stopie nie jest za gorąco. Otóż ogłaszam – nie jest. Te buty, mimo że z sieciówki, są obuwiem skórzanym, a gorąco i pot są wtedy, kiedy dusimy stopę w plastiku. Także Kochani, nie bójcie się zakrytego obuwia (skórzanego) w maju. Polecam zwracać uwagę na kolory i nadawać swojej stylizacji ‘artystyczny’ charakter :).

Zdjęcie przedstawia różowy but na komiksowym tle.

Shop My Choices