O narkotykach XXI wieku

Zdjęcie przedstawia litery ułożone z kolorowego brokatu na różowym tle.

Benjamin Franklin przepowiedział kiedyś, że sklepy staną się narkotykiem XXI wieku. Nie mylił się. Do sklepów chodzimy już nie tylko w celu zakupienia POTRZEBNYCH nam rzeczy, lecz upatrujemy w rzeczach naszych pragnień i marzeń. Żyjemy złudzeniem, że to one, te wszystkie kuszące cudeńka w pięknych opakowaniach są nam niezbędne do życia, że dzięki nim osiągniemy stan szczęśliwy. Mało nam. Wraz z jednym szczęściem przychodzi ochota na kolejne i kolejne. Taki paradoks ‘ładnych rzeczy’. Chcemy otaczać się nimi z każdej strony. A jeśli nadarzy się okazja, żeby ładną rzecz nabyć taniej? Bardzo tanio? Oczywiście, że kupujemy! Kupujemy dużo, bez opamiętania, a później zwracamy, bo zakup ‘nieprzemyślany’. W ten sposób tracimy czas nie tylko na zakupy, ale też na zwroty. A Benjamin coś o czasie wiedział i powtarzał: ‘Czas to pieniądz’. Czas i pieniądz, który my tracimy na potrzeby nam niepotrzebne (Mark Twain) i pieniądz, który zyskują w ten sposób wielkie korporacje.

Zdjęcie przedstawia kobietę pochyloną nad różowym stołem. Kobieta trzyma coś w ręku i patrzy w obiektyw.

Historia wyprzedaży

Jak najlepiej zachęcić klienta do kupna danego produktu? Atrakcyjną ceną oczywiście! A historia obniżek cen i wyprzedaży sięga XIX wieku. Każdego roku, w ostatni czwartek listopada wypada tzw. ‘święto Dziękczynienia’ ustanowione przez Abrahama Lincolna (stanowi ono pamiątkę pierwszych dożynek mieszkańców kolonii Plymouth w 1621). Jest to czas, kiedy Amerykanie wyprawiają uroczyste kolacje, aby spotkać się z rodziną i bliskimi i podziękować sobie nawzajem za wszystkie wspaniałości, które spotkały ich w danym roku. Ten dzień jest ustawowo dniem wolnym od pracy. Następnego dnia (piątek) oficjalnie rozpoczyna się okres przedświątecznych zakupów. Podobno nazwy ‘czarny piątek’ po raz pierwszy użyli policjanci z Filadelfii, kiedy musieli interweniować w związku z zatłoczeniem ulic. Czarny piątek dla sprzedawców jest zazwyczaj najbardziej dochodowym dniem w roku. Tego jednego dnia sklepy są czynne w dodatkowych godzinach (nieraz całą dobę) i oferują olbrzymie rabaty. Chyba nikogo już nie zdziwi zasłyszany w wiadomościach news o bójce w sklepie, czy przepychance przy wejściu. Ba, nikogo nie zdziwi nowina, że stratowano staruszkę wraz z godziną otwarcia ‘świata ładnych (i tanich) rzeczy’.

Zdjęcie przedstawia kawałek twarzy kobiety z czerwonymi ustami. Fotografie na czarnym tle.Zdjęcie przedstawia małe srebrne elementy rozrzucone na różowym tle. Fotografia na czarnym tle.

Galerie Handlowe jako forma spędzania wolnego czasu

Do świątyń rozpusty chodzimy nie tylko w celu dokonania zakupu, ale również ‘dla zabicia czasu’. Coraz więcej tego typu miejsc oferuje nam również różnej maści event’y weekendowe (lub całotygodniowe) – warsztaty kulinarne, targi mody, pokazy mody, zabawy dla dzieci. Nie dziwię się zmęczonym rodzicom, którzy marzą o chwili wytchnienia i pozostawiają swoje pociechy pod opieką pszczółki Mai, kiedy sami mogą na moment zapomnieć o rzeczywistości i zatopić się w magii sklepowych witryn. Za szklaną szybą znajdziemy nasze pragnienia – najnowsze trendy z wybiegów za przystępną cenę, cieszące oko kompozycje manekinów, które wyznaczają współczesny kanon idealnego ciała.

Któregoś razu przy okazji poszukiwania butów do biegania weszłam na moment do salonu firmy Nike. Na wejściu przywitały mnie trzy kobiece manekiny ubrane w sportowe stroje. Kiedy już miałam je minąć i oddać się w zupełności różnorodności modeli butów, coś przykuło moją uwagę. Otóż manekiny te miały mięśnie! Prawdziwie plastikowe mięśnie! Nie były kolejną kopią manekinowych anorektyczek. ‘Ale super!’ - pomyślałam. Oddawały prawdziwe ciało zdrowej, trenującej kobiety. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze natknę się na podobne oddanie natury w wersji polimerowej (np. w sklepie dla namiętnych graczy komputerowych otyłe figury powinny siedzieć przed ekranem i przestrzegać wszystkich przed skutkami braku aktywności fizycznej).

W galeriach handlowych można zjeść, załatwić się, dobrze się ubrać, zrobić makijaż w jednej z drogerii, spotkać ze znajomymi, pójść do kina, poczytać książkę... czego chcieć więcej w wolny dzień?

Obraz przedstawia dwie fotografie typu polaroid. Widać na nich kobiecą twarz w makijażu.

Po co przepłacać?

Sukienka kosztowała 299 zł, a na wyprzedaży 199 zł. Później były tak zwane price-cut’y, czyli ‘cięcia cen’. Jedne, drugie trzecie. Finalnie sukienka kosztuje 69 zł. Opłaca się? Myślę, że tak. Trzeba mieć jednak na uwadze to, że w sieciowych sklepach ceny ubrań są zawyżone. Ubrania te są szyte masowo, także koszt materiału jak i produkcji jest stosunkowo niższy od ceny sugerowanej w późniejszej sprzedaży (na czymś w końcu trzeba zarabiać).

W okresie wyprzedaży warto zwrócić uwagę na sklepy niszowych projektantów. Tam ceny są zdecydowanie wyższe, nigdy nie zejdą one tak nisko jak w popularnej Zarze. Okazy w takich butikach są zwykle niepowtarzalne, doskonale uszyte z dobrej jakości materiałów. Dlatego zachęcam do korzystania z wyprzedażowego szaleństwa z rozsądkiem. Kupmy mniej rzeczy lecz świetnej jakości, które posłużą nam przez długi czas. Nie wrzucajmy bezmyślnie butów do koszyka, aby później w domu zorientować się, że właśnie nabyłyśmy dwa lewe... Warto jest także wstrzymać się na początku, aby później kupić jeszcze taniej (wyprzedaże trwają zazwyczaj do początku marca).

Podsumowując pro-konsumpcyjny styl życia, który chyba nigdy nie wyjdzie z mody, zacytuję ponadczasowe słowa Ojca Stanów Zjednoczonych (znów):

Kto rzeczy zbyteczne kupuje, sprzedać na koniec będzie musiał niezbędne.

~ Benjamin Franklin

Kupujmy więc kochani, kupujmy. Z głową.

Zdjęcie przedstawia ciąg kolorowych liter na białym tle.

  • SZTUKA UNIWERSALNA nie promuje żadnego stanowiska w sprawie rekreacyjnych zastosowań brokatu prezentowanych na zdjęciach.