Wystawa: Inny Trans-Atlantyk. Sztuka kinetyczna i op-art w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej w latach 50. – 70.

W marcu tego roku otworzył swoje drzwi pawilon Muzeum Sztuki Nowoczesnej nad Wisłą. Pawilon ten jest tymczasowy, a jego istnienie w roli przestrzeni wystawienniczej szacuje się na około cztery lata. Pierwszą wystawą, jaka miała tam miejsce była ‘Syrena herbem twym zwodnicza’ (tytuł zaczerpnięty został z wiersza Cypriana Kamila Norwida). Była to ekspozycja dość adekwatna, co o miejsca i czasu, pawilon bowiem nie tyko stoi w Warszawie, ale też bardzo blisko samego symbolu tego miasta – pomnika Warszawskiej Syrenki tuż nad brzegiem Wisły. Samo otwarcie było wielkim dwudniowym wydarzeniem naszpikowanym różnego rodzaju atrakcjami dodatkowymi. Mogliśmy uczestniczyć w oprowadzaniu, warsztatach, wspólnym malowaniu muralu, a nawet koncertach. Pamiętam, że dookoła pawilonu stały bardzo modne obecnie ‘foodtracki’ z pysznymi różnościami - od kuchni indyjskiej po polskie pierogi. Przez to klimat zdawał się być nieco festynowo-festiwalowy, ale może to dobry pomysł, aby ludzie przy okazji spędzania miło czasu z przyjaciółmi i rodziną posmakowali nie tylko pikantnego curry, ale też uszczknęli co nieco tematu sztuki.

Początek

Wystawę ‘Inny Trans-Atlantyk. Sztuka kinetyczna i op-art w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej w latach 50. – 70.’ planowałam zobaczyć już od dłuższego czasu. Korzystając z wolnego dnia i (już) zimowej pogody przespacerowałam spokojnie brzegiem rzeki, z wełnianą ciepłą czapą na głowie prosto do pawilonu Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Przy wejściu powitały mnie dwie instalacje/rzeźby. Jedną z nich było ‘Penetrable BBL Blue’ Jesús’a Rafael’a Soto. Sporych rozmiarów stalowa konstrukcja o kształcie sześcianu, z której ‘zwisały’ niebieskie (myślę, że gumowe lub plastikowe) sznurki (nie wiem, czy bardziej obrazowo nie podziałało by tutaj słowo: makaron). Moja wyprawa miała miejsce w dość chłodny i wietrzny dzień, toteż ów makaron poruszał się razem z wiatrem, przez co obraz za nim zdawał się ‘migotać’, żyć odbiciem własnego szumu. Dłuższe wpatrywanie się w niego doprowadziło mnie do lekkich zawrotów głowy i powidoku. Ze zmarzniętym nosem i chwiejnym krokiem otworzyłam drzwi Muzeum.

Zdjęcie przedstawia geometryczną czerwono-czarną rzeźbę stojącą na śniegu na tle budynku ozdobionego rysunkami.Zdjęcie przedstawia krajobraz. Widzimy biało-niebieską rzeźbę i budynek w tle. Ziemię pokrywa śnieg.Zdjęcie przedstawia ziemię pokrytą roztopionym śniegiem,do ziemi przytwierdzona jest tabliczka z napisem. Widzimy też fragment nogi w czarnym obuwiu.Zdjęcie przedstawia obraz widziany poprzez niebieskie pionowe linie.

Otwarcie

W momencie, kiedy tylko weszłam do środka totalnie zakochałam się w przestrzeni. Przede wszystkim to miejsce wydaje się być olbrzymie, a to za sprawą wysokości pawilonu. Wewnątrz ‘można oddychać’, a co z tym idzie również poszczególne prace oddychają i nie przeszkadzają sobie wzajemnie w odbiorze.

Zdjęcie przedstawia pomieszczenie z białymi ścianami. Na ścianach wiszą obrazy, a na podłodze stoją rzeźby.

Na wystawie zobaczymy dzieła ponad 30stu artystów związanych z op-artem i sztuką kinetyczną. Gwoli wyjaśnienia:

  1. Op-art, czyli ang. ‘optical art’ - sztuka optyczna, inaczej: wizualizm. Kierunek w malarstwie, grafice, sztuce użytkowej, modzie, którego głównym założeniem było oddziaływać na oko widza (zobacz koniecznie moodboard op-art). Prace op-artu wciągają nas w iluzje optyczne, ‘trenują’ nasz narząd wzroku, proponują grę złudzeń pozorując trójwymiarowość. Pionierem tego kierunku jest Victor Vasarely – Węgier, który już w latach 30’ eksperymentował z geometryczną abstrakcją, która zaprowadziła go do późniejszych fascynacji teoriami percepcji i aktem widzenia (jedną serigrafię Victor’a pt.:’Caracas’ z 1956 r. zobaczymy na wystawie ‘Inny Trans-Atlantyk’). Op-art jest często utożsamiany ze sztuką wizualnych trików, która nie ma na celu wzbudzać większych refleksji. Jednak można go porównać do dziedziny nauki zajmującej się badaniem aparatu widzenia. Najbardziej intensywny czas rozwoju op-art’u przypadł na lata 50. i 60. XX wieku.
  2. Sztuka kinetyczna - (z gr. kinēma 'ruch') kierunek w sztuce koncentrujący się na zagadnieniu ruchu – rzeczywistym lub pozornym. W prostym wyjaśnieniu, to sztuka wykorzystująca pewne mechanizmy (naturalne lub sztuczne) dla oddania ruchu lub jego wrażenia. Tak, jak np. w przypadku wyżej opisanej instalacji Jesús’a Rafael’a Soto – który dzięki naturalnemu czynnikowi, jakim jest wiatr, stwarza w obiekcie ruch, który to z kolei buduje obraz.

Naścienne

Wystawę zaczynam oglądać kierując się w prawą stronę. Pierwszą pracą jaką napotykam na swojej drodze jest ‘Physichromie No. 1025’ Carlos’a Cruz-Diez z 1975 r. Wenezuelski artysta każe nam poruszać się oglądając jego prace. Z lewej na prawą, z prawej na lewą, z nogi na nogę, tańczymy wokół dzieła, które odwzajemnia taniec i ukazuje nam coraz to nowe oblicza siebie. Sam autor twierdzi w jednym z wywiadów: „Przyzwyczailiśmy się do tego, by kolor uznawać za właściwość przypisaną obiektom – coś, co istnieje dzięki określaniu czegoś innego. Kolory jednak są nie tyle własnościami rzeczy, ile autonomicznymi istnościami, które zamiast towarzyszyć bytom, warunkują ich postrzeganie”.Carlos chciał zrewolucjonizować malarstwo, które według niego od setek lat polega na nakładaniu farby na płótno. Artysta odnalazł swój autorski styl w technice wycinania pasków z tektury, malowania ich na konkretny kolor i doklejania do płaszczyzny płótna. W ten sposób obraz zmienia się wraz ze zmiana perspektywy widza. Ujawniają się coraz to nowe kolory i figury geometryczne, ruch pojawia się w samym obrazie. Nie wiem, czy organizatorzy wystawy świadomie zawiesili obraz tuż pod kratkami wentylacyjnymi, ale to połączenie zachwyca podobieństwami!

Obraz przedstawia dwa zdjęcia, które ukazują obraz znanego artysty zawieszony na białej ścianie.

Dziełem, które przykuło moja uwagę na ok. pół godziny był ‘Obiekt kinetyczny KK 9a ‘ Abraham’a Palatnik’a (1966-2009). Tutaj mamy odwrotną sytuację w stosunku do poprzednika. Carlos Cruz-Diez liczył na ruch widza, Abraham z kolei włącza ruch w strukturę dzieł. Jego prace żyją – za pomocą mechanizmu ożywają i ruszają się. ‘Obiekt kinetyczny KK 9a ‘ to geometryczne kształty w różnych kolorach zamontowane na prostych lub łukowatych metalowych pręcikach. Nie mam pojęcia za pomocą jakiego silnika artysta osiągną taki efekt (podobno nauczył się budować silniki o zapłonie iskrowym), ale ruch tej pracy zdaje się oddychać razem z nami. Poszczególne elementy poruszają się dość ‘ospale’ wprawiając nas w stan bliski medytacji. Według Palatnika to właśnie wynalazki pozwalają nam zobaczyć świat w zupełnie nowy sposób. W pewnym momencie krytycy zaczęli nazywać artystę konstruktorem, a nową formę tworzenia obrazów – malarstwem maszynowym.

Obraz przedstawia dwa zdjęcia rzeźby składającej się z patyczków, na których końcach zamieszczone są figury geometryczne.

Przestrzenne

Obraz przedstawia trzy fotografie. Na zdjęciach z prawej strony widzimy sylwetki ludzkie, z lewej pracę artystyczną przedstawiającą figury geometryczne czarne i czerwone.

Oprócz prac ‘ściennych’ - obrazów i reliefów (Henryk Stażewski - zdjęcie powyżej) możemy też na wystawie „Inny Trans-Atlantyk ‘ doświadczyć obiektów w przestrzeni. Za słowo ‘obiekt’ zapewne obraziłaby się Lygia Clark – artystka wizualna, rzeźbiarka, performerka, która swoje prace nazywała „quasi-ciałami”. Jej quasi-ciało ‘Stwór ptak z przestrzeni’ to rzeźba z aluminium, którą widz może dowolnie kształtować. Specjalnie zamontowane zawiasy pozwalają na zmianę kierunku płaszczyzn dzieła. Lygia zaznacza, że chciała nie tylko ożywić dzieło sztuki, ale też zaangażować odbiorców w akt twórczy.

Obraz przedstawia dwa zdjęcia. Na zdjęciu po lewej stronie widzimy obraz na białej ścianie, na zdjęciu po prawej rzeźbę z metalu, a w tle obrazy na białej ścianie.

Mira Schendel z kolei proponuje nam spacer dookoła ‘Zatrzymane fale prawdopodobieństwa’. Ta instalacja to swoisty paradoks – pojedyncza żyłka nylonowa jest dla ludzkiego oka niewidoczna, dopiero po pomnożeniu jej przez 20 000 zaczyna zawłaszczać przestrzeń, w której się znajduje, a my na własnej skórze odczuwamy siłę w jej transparentności. Całości towarzyszy cytat z Biblii: ‘Wtedy rzekł: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!» A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu.’ (Stary Testament; I Księga Królewska; 19: 11-12). Ta instalacja została specjalnie przygotowana przez artystkę na X Biennale w São Paulo w 1969 roku jako komentarz do represyjnej polityki kulturalnej i rządów dyktatury w Brazylii tamtego czasu.

Obraz przedstawia dwa zdjęcia. Z lewej strony widzimy fotografię ukazującą fragment nóg osób stojących za białą ścianą, całość przykrywa biały szum. Z prawej strony widzimy oświetlone pomieszczenie z napisem na ścianie.

Mniej więcej w środku zwiedzania wystawy „Inny Trans-Atlantyk’ napotykamy na tajemniczą kotarę, za którą znajduje się ciemne pomieszczenie, a w nim... Chwilę po adaptacji naszego wzroku napotykamy na pudełko ze źródłem światła. Nad nim na suficie zawieszone zostały metalowe płytki o różnych kształtach. Rozglądamy się dookoła dostrzegając refleksy świetlne na ścianach, które w poruszają się w subtelny sposób. Ruchu nie dostrzeżemy nigdzie indziej, tylko w ‘zajączkach na ścianach. Wydaje mi się, że artysta w sprytny sposób wykorzystał cyrkulację powietrza tak, aby wprawić w drżenie metalowe płytki. Julio Le Parc znany jest ze swoich eksperymentów ze światłem w roli głównej.

Wnioski końcowe

Wystawa ‘Inny Trans-Atlantyk. Sztuka kinetyczna i op-art w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej w latach 50. – 70.’ jest po prostu świetna. Wyważenie przestrzenne, wzajemne stosunki dzieł, odległości zostały wyszukane w 100%. Możemy oglądać prace w przez nas samych wyznaczonym kierunku i na każdym kroku zaskoczy nas coś niesamowitego. Zaraz obok obrazu znajdziemy obiekt, stół z materiałami prasowymi, filmem, a jeśli spojrzymy w górę dostrzeżemy kształty zawieszone tuż nad sufitem. Wystawa jest spójna, a jednocześnie pełna niespodzianek. Doświadczanie dzieł każdy z nas musi zainicjować, niczym innym jak... ruchem. Prawdziwy wydźwięk tej ekspozycji dostrzeżemy tylko wtedy, kiedy będziemy w nieustannym ruchu. Myślę, że jest to też genialna propozycja dla osób, które nie mają wielkiego pojęcia o sztuce, a chcą dowiedzieć się czym jest op-art i sztuka kinetyczna. Przyjdź, doświadcz, zrozum!

Zdjęcie przedstawia czarno-biały obraz zawieszony w rogu białej sali.Obraz przedstawia dwa zdjęcia. Z lewej strony widzimy czarny kwadratowy obiekt z wyciętymi kołami, z lewej transparentny obiekt złożony z soczewek i zawieszony w przestrzeni.Zdjęcie przedstawia zbliżenie na obiekt zbudowany ze szklanych soczewek.Zdjęcie przedstawia obraz wiszący na białej ścianie. Na obrazie widzimy czarno-białe koło.Obraz przedstawia dwa zdjęcia. Z lewej strony widzimy obrazek przedstawiający kwadratowe linie. Z prawej strony widzimy trzy obrazki w ramkach przedstawiające kwadraty różnych rozmiarów.Zdjęcie przedstawia metalową konstrukcję, przez którą możemy dostrzec resztę pomieszczenia.Obraz przedstawia dwa zdjęcia. Z lewej strony na pierwszym planie widzimy złotą rzeźbę, a w tle obraz. Z prawej strony widzimy kwadratowy obraz przedstawiający małe kółka.

Wystawa trwa od 17.11.2017 r. do 11.02.2018 r. i można jej doświadczyć od wtorku do piątku w godz. 12:00-20:00, w sobotę od 11:00-20:00 i niedzielę od 11:00-18:00.

  • Wstęp na wystawę jest DARMOWY.
  • MUZEUM nad Wisłą - Wybrzeże Kościuszkowskie 22 (Skwer Kpt. S. Skibniewskiego "Cubryny"),
  • Więcej informacji o wystawie, artystach i dodatkowych wydarzeniach znajdziecie tutaj