Kolaż_okładek.

Znalazłam się w miejscu, do którego przeciętny śmiertelnik zwykł przychodzić z nadzieją magicznego uzdrowienia. Liczy on bowiem na to, że dwie krople brunatnego napoju znajdujące się na dnie białej filiżanki są w stanie zdjąć z niego chroniczne zmęczenie i odejmą z jego, i tak już ujemnego bilansu snu, parę godzin. A on w te bonusowe godzinki będzie mógł oddać się swojej pasji, na którą przez ostatnie dwa lata swojego życia zwyczajnie nie miał czasu, bo praca, bo dom, bo dzieci. Tak... większość z nas przychodzących do kawiarni oczekuje nie tylko wytwornego smaku, ale też efektów. Niektórzy od lat mają w ciągu dnia zaplanowany czas na kawę. Niektórzy piją ją do śniadania, później po obiedzie, do deseru, a wieczorem odmawiają sobie nektaru bogów, mówiąc po cichu w myślach, że to już późna godzina i że nie będą w stanie zasnąć. Inni bezkarnie łamią przepisy, które wymyślili Ci pierwsi i piją w nocy o północy, bez większych problemów oddając się późnej sennym marzeniom. Są też tacy, którzy nigdy nie piją. Tych ostatnich należy zapytać, czy aby na pewno poznali prawdziwy smak życia?

Zdjęcie przedstawia rozłożony różowy zeszyt z powycinanymi elementami z gazet.Obraz przedstawia kolaż na różowym tle, widzimy postać, która zamiast głowy ma brązowe włosy, jedno oko, jest ubrana w różowy sweter.

Na przeciwko mnie przy okrągłym stoliku siedziała kobieta, lat ok. 35, przed sobą miała ekran zgrabnego komputera nowej generacji, przy uchu telefon, a w dłoni serwetkę. Była bardzo emocjonalnie zaangażowana w rozmowę, gestykulowała chudymi jak patyki rękami, co chwilę udało jej się nawet podnieść głos do tego stopnia, że sąsiedzi ze stolików obok zamierali na chwilę w swoich aktywnościach. Kiedy tylko skończyła rozmawiać, natychmiast wróciła do miętoszenia kawiarnianej serwetki. Jej szczęki zaciskały się z częstotliwością 40stu razy na minutę, a serwetka uległa doszczętnej destrukcji po około dwóch minutach. Półtora metra w lewo stolik przysunięty był do ściany, a miejsce przy niej zajmował mężczyzna o solidnej budowie ciała. Miał na sobie sweter w szkocką kratę, z domieszką prawdziwej wełny ( co chwilę drapał się swoimi tłuściutkimi paluszkami po szyi) a przed sobą trzymał książkę, chyba z gatunku fantasy, bo na okładce widniał bohater ze spiczastymi uszami. Mężczyzna ów bacznie przyglądał się włosom kobiety, która siedziała do niego tyłem przy przeciwległym stoliku. Jej włosy były idealne. Długie, o naturalnie słomkowym kolorze, lśniące, falujące z każdym ruchem jej drobnej głowy. Kobieta zajęta była rozmową ze swoją koleżanką, zachowanie wskazywało na to, że znają się od wieków.

Zdjęcie przedstawia rozłożony pomarańczowy zeszyt z powycinanymi elementami z gazet.Obraz przedstawia kolaż z elementów zdjęć, widzimy spodenki, zielony sweter, kolorowy sweter zamiast twarzy.

Razem ze swoim małym americano ukryliśmy się w głębi sali. Fotel był wygodny, miękki, duży i czerwony. Wymieniałam spojrzenia między panem w pseudo-wełnianym swetrze, rozemocjonowaną bizneswoman, a okładką magazynu dla kobiet. Okładki zdradzają większość prawdy o całej gazecie. Jeśli zobaczysz na niej sylwetkę wysportowanej dziewczyny – na 90% znajdziesz wewnątrz przepisy i zestaw domowych ćwiczeń, który pomoże Ci w osiągnięciu wymarzonego ciała. Jeśli jednak przedstawia ona twarz dojrzałej, wpływowej kobiety, to prawdopodobnie masz do czynienia z pismem dla Pań o nieco wygórowanych wymaganiach, dlatego przeczytasz tam całkiem niezłe felietony przeplatane reklamami gabinetów medycyny estetycznej. Kiedyś widziałam w internecie film z eksperymentu, w którym z kobiecych pism wyrywano strony z reklamami i okazywało się, że ‘czytania’ wystarczy nam akurat na łyk porannej kawy (tyle, że łykiem możemy delektować się jednak nieco dłużej). Wpadłam więc na pomysł, że skupię się na tej nieczytelnej części, czyli na obrazach, z którymi spotykamy się zaraz po starannym przyjrzeniu się okładce.

Zdjęcie przedstawia czerwony karton, na którym leżą elementy powycinane z gazet, tworząc kolaż.Obraz przedstawia kolaż na czerwonym tle. Widzimy fragment kobiety ubranej w czerwoną sukienkę, kawałek niebieskiego nieba, głowę pozbawioną twarzy.

Tak jak bacznie przyglądałam się osobom w kawiarni, zaczęłam analizować twarze i ciała w gazetach. Zauważyłam miękki gest dłoni w reklamie lakieru do paznokci, subtelne spojrzenie dziewczyny ubranej w cekinowy kombinezon, perfekcyjny podmuch wiatru na tiulowej spódnicy reprezentującej nową kolekcję od znanego projektanta. Czym prędzej wyjęłam z torebki nożyczki i zaczęłam wycinać poszczególne elementy. Przykładałam je do siebie, dopasowywałam jak puzzle. Kiedy już wykorzystałam większość zdjęć z gazety spojrzałam jeszcze raz na wszystkie kompozycje. Nadal czegoś brakowało, nie mogłam tylko zrozumieć czego. Wtedy podniosłam głowę i zobaczyłam, że kobieta , która jeszcze przed chwilą rozrywała serwetkę na strzępy uspokoiła się, jej oczy złagodniały i wpatrywały się w ceglaną ścianę. Gruby mężczyzna nie czytał już swoich fantastycznych opowieści, a przyjaciółki ze stolika naprzeciwko nie zwierzały się sobie z najskrytszych sekretów. Wszystko jakby zamarło w bezruchu, a ja odnalazłam swoje brakujące elementy. Zaczęłam przykładać papierowe wycinki do żywych postaci, robiłam to mrużąc jedno oko, tak jak malarz podczas kadrowania sceny. Falujące, słomkowe włosy, szkocka krata swetra, kościste dłonie i strzępki serwetki dopełniły scenę. Stworzyłam kolaż z prawdziwych okładek, okładek, które sami projektujemy, nie zdając sobie sprawy, że owa zaciskająca szczękę kobieta to mama czwórki dzieci, porzucona przez męża, który zdradzał ją latami, próbująca rozkręcić i utrzymać firmę za wszelką cenę. Mężczyzna w swetrze to poeta z wieloma nagrodami literackimi na swoim koncie, otwarcie przyznający się do nocnego konsumowania obłędnej ilości ciastek z kremem. Wszystkie okładki połączyły się we wspólnym kolażu i wyznały wspólną miłość do (jak się wkrótce okaże) jedynego, mającego w życiu sens, nałogu... – kawy.

Zdjęcie przedstawia elementy powycinane z gazet położone na brązowym kartonie.Zdjęcie przedstawia kolaż na brązowym tle, widzimy element w czarno-białe pasy i płaszcz.